Autobusy w Indiach

Niewidzialne Więzienie: Codzienność hinduskich kobiet. [Reportaż z drogi]

Udostępnij dalej ╰┈➤

Wsiadam już do drugiego tego dnia autobusu. Całą Keralę przemierzam lokalnym transportem. Tanio, ale podróż w Indiach mierzy się w godzinach, nie kilometrach.
W autobusie nie ma szyb w oknach, a żelaznych żaluzji nikt nie używa, bo mocny powiew powietrza przy jeździe to jedyna szansa na jakikolwiek oddech w zatłoczonym pojeździe. To raczej szkielet autobusu pokryty blachą, czerwoną farbą i białym napisem „KSRTC,” dumą keralskiej polityki taniego publicznego transportu.

Rozglądam się za jakimś miejscem, ale nawet stojące są już zajęte. Mężczyźni ubrani w luźne pastelowe koszule, a w dolnej części owinięci w dhoti, kobiety głównie w salwarach, opiętych w biuście i puszczonych w pasie tunikach, z przerzuconą przez ramiona dupattę, długi szal. Wracają do swoich wiosek z pracy w mieście, a, być może jadą odwiedzić krewnych. Wszystkim pot sączy się spod linii włosów. Gęsto od rąk trzymających się zawieszenia w dachu. Gęsto od zapachów. Mimo to wciskam się, bo w Indiach nie ma pojęcia “za dużo ludzi naraz.”

Dziewczyny siadają z przodu

„Hey! Come here! To the front! We have a place for you!” – reaguję na ten angielski i między tłumem spostrzegam machające mi dziewczyny, przywołujące gestem na przód autobusu. Przepycham się z radością, bo w tym busie czeka mnie kilka godzin jazdy. Zawsze lepiej ocierać się o kogoś siedząc niż stojąc, a szaleńczy pęd kierowców też lepiej znosić na siedzeniu. W indyjskich autobusach zwyczajowo pierwsze trzy rzędy są przeznaczone dla kobiet. Dziewczyn jest kilka, niektóre w t-shirtach, niektóre w salwarach, ale wszystkie mają głowy owinięte czerwonymi chustami. Wracają ze szkół. Zagadują łamanym angielskim, robimy sobie selfie.

Angielski znam z wierszy

Wśród tego szczebiotania wyróżnia się angielski najstarszej z nich. Ledwo słyszalny hinduski akcent, a przecież wszystkie są z tego samego szkolnego podwórka. Wysiada dalej niż wszystkie jej koleżanki i siada obok mnie, gdy zostajemy same. Pytam, gdzie się tak nauczyła angielskiego. „Z czytania poezji i książek. Sama się nauczyłam. Jestem Madhu.”

Przyglądam się jej bliżej. Jak każda Hinduska ma zamiłowanie do biżuterii. Spore, bogato zdobione srebrne koła zwisają z jej uszu. Czarne włosy, poprzeplatane pierwszymi srebrnymi, są spięte w kok na karku. Pogodne oczy o kolorze jasnego brązu, pomalowane czarną kreską i tuszem, już nieco rozmazanym po trudach dnia i jazdy w upale. Usta delikatnie zaznaczone różową szminką. Na nadgarstku brzęczy błyszcząca bransoleta, na szyi złoty naszyjnik, a między oczami czerwona kropka bindi, znak zawartego małżeństwa. Z tych elementów oznaczających mężowską ochronę brakuje tylko sinduru, zabarwionego na czerwono przedziałka, kolejnego symbolu przynależności do męża. Mężczyźni, rzecz jasna, nie noszą żadnych ozdób świadczących o małżeństwie; w Indiach podczas ceremonii zaślubin nie wymienia się obrączek.

Właśnie o męża ją pytam, zresztą w Indiach pytanie o stan cywilny idzie zazwyczaj w zapoznawczym small talku na pierwszy ogień.

Zaaranżujemy ci życie

„Mam dwadzieścia jeden lat, a wyszłam za mąż, gdy miałam osiemnaście. Tu musisz do osiemnastki mieć męża. Próżno też szukać kogoś wśród rówieśników, bo mąż nie może być w tym samym wieku, mój jest starszy o pięć lat”.

W wyborze swojego małżonka Madhu nie miała wiele do powiedzenia, cały proceder leżał w rękach rodziców. Uczucia? W aranżowanym małżeństwie liczy się interes rodziny. Matki, babki, prababki nie miały nic do powiedzenia w wyborze partnera na resztę życia, dlaczego ich córki miałyby go mieć? Zresztą jakie jest inne wyjście? Ma wyjechać? Za co? Mieszka na małej wiosce, kilka godzin jazdy od najbliższego miasta. Mimo że Kerala jest jednym z najbardziej rozwiniętych stanów w Indiach, tylko bogatsi z wyższych kast mogą sobie pozwolić na przeciwstawienie się tradycjom i rodzicom.

„Jak wyjdziesz za mąż za kogo chcesz, wbrew rodzicom, to wiesz… moja matka by powiedziała 'to już nie jest moja córka’ i wyrzuciła mnie z domu. Jesteś wykluczona na zawsze, zhańbiłaś imię rodziny, nie możesz wrócić. Ja akurat miałam nieco… hm… szczęście do męża. Co? Czy jestem w nim zakochana? Nie, nie jestem w nim zakochana, raczej jesteśmy trochę jak przyjaciele. Wiesz, ja mu powiedziałam przed ślubem, że chcę być niezależna i chcę pracować i jeśli on okaże mi szacunek, ja mu także. Zgodził się”. To był pierwszy chłopak w jej życiu, którego pocałowała.
Madhu spotykała się z przyszłym mężem przez prawie rok przed ślubem. Zawsze w obecności rodziców gdzieś obok, czasem na jakiś krótki spacer. Pytam, czy wcześniej widywała się z jakimiś innymi chłopakami. Spojrzała na mnie zaskoczona.

Sędziami są rodzice

Młode dziewczyny w Indiach związane są dziesiątkami niepisanych zasad, które muszą przestrzegać. Uważać na gesty, słowa, na to z kim się spotykają. Świat zewnętrzny czyha na honor dziewczyny. Uśmiech do nieznajomego może zobaczyć sąsiadka, nieodpowiednie relacje wrzucone na social media mogą dać powód do plotek. Sędziami są rodzice. Wszystko opiera się na strachu przed rodzicami. Nie możesz im nic powiedzieć, nie możesz im zakazać, by np. przestali nalegać, kiedy zajdziesz w ciążę. Wiesz, matka do dzisiaj mi sprawdza telefon. Wcześniej, jeszcze przed ślubem, za każdym razem jak wracałam do domu, rodzice kazali mi pokazywać telefon, czy przypadkiem na jakichś social mediach czegoś nie mam, czy nie ma jakichś sms-ów od chłopaków”. Kary cielesne są na porządku dziennym.

Sytuacja kobiet w Indiach. Kerala
Złoty łańcuszek to jeden z symboli zawarcia małżeństwa w Indiach.

Not Allowed

„Nie możemy pisać postów na Instagramie, to jest zabronione przez rodziców. Ja i moje koleżanki możemy wrzucać relacje i tylko pokazywać, z kim spędzamy czas. Nie możemy pisać swoich przemyśleń. Co robimy, co czujemy. Takie zasady. Tylko na prywatnych kontach… ale tam też sprawdzają. Wszystko jest kontrolowane przez rodzinę. Właściwie wszystko, czego byśmy chciały, jest not allowed.

Wszelki indywidualizm, podążanie za uczuciami grozi upadkiem moralności, zhańbieniem, bez moralności nie ma szans na wydanie córki za mąż. Byle plotka może sprowadzić na dziewczynę karę cielesną, a w najgorszym wypadku nawet śmierć. Z ręki ojca, brata. Honor dziewczyny jest na ich straży. W Indiach kobieta w każdym momencie życia zawsze należy i zależy od jakiegoś mężczyzny.

Madhu kontynuuje: „Dziewczyny nie mogą nic, nic! Za to chłopaki – wszystko! My musimy być w domu o osiemnastej, nie możemy się zadawać z żadnymi mężczyznami. Nawet sobie nie wyobrażam… gdybym miała jakiegoś chłopaka przed mężem rodzice by mnie pobili na śmierć”. Przywileje mężczyzn są widoczne we wszystkich aspektach życia. “Chłopcy of course mogą się spotykać z kim chcą, spać z kim chcą i całować się przed ślubem. Nienawidzę tego systemu, ale co zrobić. Jestem w jego trybie i nie mogę się wyłamać. Rzeczy się powoli zmieniają. Niektóre moje koleżanki mogą mieć telefony, chociaż rodzice sprawdzają potem do kogo dzwoniły, z kim rozmawiały i czytają wszystkie smsy”.

Na tapecie jej telefonu jest jej ślubne zdjęcie. “Mój brat dostał telefon jak miał piętnaście lat, ja dopiero po ślubie. Wiesz, tak naprawdę dopiero ślub dał mi wolność od restrykcyjnych rodziców, ale… też mieszkam z teściami”. Mam wrażenie, że to ostatnie słowo wypowiedziała dużymi literami.

Z jednej niewoli w drugą

Po ślubie, zgodnie z tradycją, Madhu przeniosła się do domu rodziców męża, niedaleko jej domu rodzinnego. Mimo uwolnienia się od rygoru rodziców, nie wszystkim zamężnym dziewczynom robi się łatwiej. Często muszą jeździć setki kilometrów do domu nowego męża, osamotnione, wiedzą z opowieści matki albo koleżanek, co je może czekać w nowym domu.

„Mam koleżankę, która została wybrana na żonę tylko po to, by matka jej męża miała niewolnicę w domu. Musi robić całą fizyczną robotę w domu i za wszystko jest krytykowana. Ale nie może odejść. Ja mam szczęście z mężem, który mi pozwala być nieco niezależną. Oczywiście nie jest tak, że mogłabym mieć kolegów. Powiedziałam mojemu mężowi przed ślubem, że nie będę niewolnicą jak moja kumpela i nie piszę się na taki układ. Oczywiście i tak muszę robić większość prac domowych. No i zajmować się rzeczami swojego męża, prać mu i prasować. Czy tego chcę, czy nie”.

Madhu, nawet jak ma dzień, w którym jedzie kilka godzin do college’u, musi wstać przed wszystkimi, przyszykować poranną herbatę, ubrania dla męża i posiłek dla wszystkich domowników.

„W domu muszę pomagać cały czas… Wolny weekend? Coś ty, nawet nie mogę wyjechać nigdzie z koleżankami, najwyżej na parę godzin do miasta”. Tu czas spędza się tylko z rodziną. „Wolny czas, gdy się nie uczę, spędzam z mężem na spacerach”.

O czym marzą Hinduski?

Madhu marzy w obrębie swojego systemu, kalkuluje co jest możliwe w wąskich szczelinach kobiecej wolności. Nie może się doczekać, gdy skończy naukę i zacznie pracować. Chce pracować w szpitalu, w laboratorium. „Indie to kraj, gdzie wielu ludzi nie stać na podstawową opiekę zdrowotną, wielu ludzi cierpi. Ja chcę im choć trochę pomóc, gdzieś zacząć.” Jej drugie marzenie to budowa własnego domu, bez teściów. Czasem jakieś podróże. Dziecko? Nie jest gotowa, ale nie uniknie.

Pytam o marzenia, które się nie spełnią. „Studiowanie w Europie! Ale to jest finansowo niemożliwe.” Czy mąż pozwoliłby jej jechać do Europy studiować? Deklaruje, że tak.

Gdy słońce już prawie zachodzi, dojeżdżamy do przystanku, gdzie wysiądzie Madhu. Grzebie w swojej fioletowej torebce i wyciąga posplatany łańcuszek z wisiorkiem klucza i jakimś plastikowym kamyczkiem. “Strasznie chcę ci coś dać, weź chociaż to” – mówi mi, a ja czuję niesamowitą kobiecą więź, która się między nami wytworzyła. Przytulamy się mocno na pożegnanie.

Jadę dalej już w prawie wyludnionym autobusie ze słodko-gorzkim poczuciem. Gdyby Madhu urodziła się w Europie, ba, nawet po prostu w bogatszej rodzinie, byłaby już na studiach medycznych. Inteligentna, świadoma, z marzeniem pomagania światu.

Po kilku miesiącach napisała do mnie na Instagramie, że już pracuje. Widzę ją na zdjęciu w zielonym kitlu przed lokalnym szpitalem. Jeszcze nie jest w ciąży, może się cieszyć tą furtką wolności, jaką daje jej praca i chwilami swobody w rozwalonym autobusie.

jak się poruszać w Indiach? Jak wyglądają autobusy w Indiach

2 komentarze do “Niewidzialne Więzienie: Codzienność hinduskich kobiet. [Reportaż z drogi]”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry